Wycieczki

WYCIECZKA NA PODLASIE

Pierwszego dnia października nawet nie o świcie, ale jeszcze przed wschodem słońca 44 uczniów z klas IV-VII wraz z 4 opiekunami wyruszyło autokarem w podróż na Podlasie.

Miejsce docelowe – Białystok, a zatem do pokonania ponad 350km od Chodowa. Pomimo wczesnej pory uśmiechnięci i zadowoleni udaliśmy się w kierunku wschodnim naszego kraju.

Po przebyciu długiej, ale spędzonej w sympatycznej atmosferze drogi w pierwszej miejscowości na naszej wycieczkowej trasie czekał już na nas miejscowy przewodnik – pan Ryszard, który powitał nas serdecznie na Podlasiu, a dokładnie w drobnym miasteczku, położonym zaraz przy rzece Narew –  w Tykocinie, które zasłynęło ze swej żydowskiej historii oraz upodobania królów i innych magnatów. Naszą przygodę rozpoczęliśmy więc od jego głównych atrakcji - żydowskiej synagogi oraz pobliskiego muzeum, w którym wystawa ma układ chronologiczno-problemowy i obejmuje całe dzieje Tykocina od późnego średniowiecza aż po drugą połowę XX wieku. Wstępem do głównej wystawy jest instalacja przypominająca o pierwotnym przeznaczeniu budynku, a zatem żydowskiej szkoły religijnej.

Główną powierzchnię wystawy zajmuje salon staropolski z makietą miasta, dawnymi meblami, malarstwem oraz rzeźbami. Dalej ekspozycja prowadzi nas do okresu wczesnej niepodległości. Ten wątek ukazany jest poprzez biografię niezwykle utalentowanego malarza tykocińskiego – Zygmunta Bujnowskiego (1895–1927), ochotnika w wojnie polsko-bolszewickiej. Zakończeniem wystawy jest instalacja pokazująca życie w Tykocinie w okresie międzywojennym, represje i straty II wojny światowej, jak również burzliwy okres powojenny.

Wyruszając z Tykocina do miejsca noclegowego naszej podróży a mianowicie Białegostoku, po drodze zza okien autokaru zwiedzaliśmy jeszcze dawny zamek Króla Polski i Wielkiego Księcia Litwy Zygmunta Augusta a pan przewodnik zwracał naszą uwagę na malowniczą architekturę miasteczka z barokowym rynkiem oraz zabudową z oryginalnym układem przestrzennym.

W Białymstoku na godz. 15:00 mieliśmy zaplanowaną wizytę w bardzo ważnym miejscu – Muzeum Pamięci Sybiru. Tam, podzieleni na dwie grupy oglądaliśmy wystawę stałą, która mieści się na dwóch piętrach zabytkowego magazynu wojskowego. Na 1000 m kw. powierzchni przedstawiono tam m.in. życie na przedwojennych Kresach, obecność Polaków na Syberii carów, specyfikę sowieckiej okupacji, deportacje w głąb Związku Sowieckiego i realia życia na Syberii i w Kazachstanie, dokąd trafiali zsyłani, deportowani oraz więzieni w łagrach. Wystawa wykorzystuje multimedia, ale opiera się na autentycznych eksponatach, wśród których największą część stanowią pamiątki po zesłańcach i osobach deportowanych, wiele z nich przekazanych Muzeum bezpośrednio przez Sybiraków lub ich potomków. Istotnym elementem wystawy są relacje i wspomnienia osób deportowanych oraz ich osobiste historie. Przyznajemy, że wizyta w tymże miejscu nie należała do łatwych. Zarówno wśród młodszych jak i starszych (czyt. opiekunowie) pojawiły się różne emocje – od wzruszenia po gniew, smutek czy nostalgię. Niewątpliwie jest to miejsce warte odwiedzenia, miejsce, po wyjściu z którego nie powinno pozostawać się obojętnym.

Pod wieczór jednak nasze nastroje wróciły na radosny, wycieczkowy tor. Oczom naszym ukazał się bowiem nasz hotel, nie bez kozery nazwany turkusowym. Tam, czekała na nas ciepła, pyszna kolacja  oraz pięknie posłane łóżka w świeżo wyremontowanych pokojach. Nagle poczuliśmy niespodziewany przypływ energii… Zupełnie jakby kilkugodzinna podróż w ogóle nie miała tego dnia miejsca. ;-)

 

Następnego dnia, prawdziwie już zregenerowani wyruszyliśmy z hotelu do centrum Białegostoku, a mianowicie do Parku Branickich, gdzie oprócz spaceru po malowniczym kompleksie, czekała nas wizyta w samym Pałacu i Muzeum Historii Medycyny i Farmacji. Pobyt w ówczesnym Uniwersytecie Medycznym zaliczamy do jednych z najciekawszych punktów wycieczki. Po przechadzce po parku nie dziwi nas fakt, iż cały obiekt był niegdyś nazywany „Polskim Wersalem”. A ponieważ tego dnia towarzyszyła nam piękna, słoneczna aura, tym bardziej niezwykle mile tą wizytę wspominamy. ^^

Z Białegostoku udaliśmy się w krótką trasę do kameralnego i wyjątkowo klimatycznego miasteczka – Supraśla. Tam odbyliśmy wizytę w równie klimatycznych miejscach - Muzeum Ikon oraz prawosławnym Monastyrze Męskim, po którym oprowadzał nas (również niezwykle klimatyczny!) zakonnik – Jan. To miejsce wspominać będziemy jako nie tylko wspaniała uczta dla ducha, ale i oka (patrz: zdjęcia).

Z Supraśla ruszyliśmy jeszcze bardziej na wschód. Kierunek – Kruszyniany, aby na miejscu spotkać się z charyzmatycznym Tatarem – Dżamirem.  

Kruszyniany z kolei to niewielka, urocza wieś położona niedaleko białoruskiej granicy, która zyskała swoją popularność za sprawą zamieszkujących ją polskich Tatarów. Odwiedziliśmy tam główną atrakcję, jaką jest trzystuletni, drewniany meczet. W trakcie nietypowego zwiedzania, siedząc na dywanach w skarpetkach z ust pana Dżamira w niezwykle sympatyczny sposób dowiedzieliśmy się wiele o historii tego miejsca, zwyczajach i świętach Tatarów. Słuchaliśmy z otwartymi buziami, pytań nie było końca. Ten punkt naszej wycieczki możemy z kolei zaliczyć do najbardziej zaskakujących a spotkanie z prawdziwym Tatarem zapewne długo zapadnie nam w pamięci.

Nieuchronnie, jak to bywa jesienną już porą, zbliżał się wieczór. Głodni, ale szczęśliwi i bogaci w nowe doświadczenia wróciliśmy do naszego hotelu „Turkus”. Tam, po nałożeniu maseczek odżywczych na twarz, wlał się w nas strumień nowej, niepohamowanej energii, z którą kto jak kto ale nasi opiekunowie poradzili sobie bez najmniejszego problemu. ;-)

I tak oto dotarliśmy do ostatniego, trzeciego dnia naszego wyjazdu. W czwartek, tuż po śniadanku przyszło nam pożegnać się z Białymstokiem. Miasto najwyraźniej także nie cieszyło się z tego rozstania, ponieważ pożegnało nas kroplami deszczu i taka aura towarzyszyła nam również w drodze do Białowieży. Myśleliśmy, że bardziej na wschodzie być się już nie da, a jednak – zamiast zbliżać się do domu, ku radości wielu ;-), wciąż się od niego oddalaliśmy.

Ostatnim punktem naszej wycieczkowej przygody był Białowieski Park Narodowy, z Rezerwatem Żubrów oraz Muzeum Przyrodniczo-Leśnym. Tu satysfakcję i radość poczuli wszyscy miłośnicy przyrody, bowiem oprócz obcowania z żywym zwierzem, mieliśmy okazję spotkać również masę innych, wypchanych wprawdzie ale równie ciekawych eksponatów, o których opowiadali nam pracownicy muzeum.  Ten nowoczesny budynek, w którym w sposób innowacyjny i atrakcyjny prezentowane są zbiory przyrodnicze z dziedziny zoologii i botaniki to najstarsze muzeum w polskich parkach narodowych
i równocześnie najstarsze, czynne muzeum województwa podlaskiego.

Na ekspozycji stałej prezentowane są najbardziej charakterystyczne dla Puszczy zbiorowiska leśne, procesy ekologiczne (np. fazy rozkładu drewna) i zjawiska przyrodnicze (np. niezwykłe bogactwo gatunków królestwa grzybów i świata zwierząt). W części kulturowej ekspozycji ukazano sposoby historycznego użytkowania Puszczy na przestrzeni wieków (sianokosy, bartnictwo, przerób drewna na terpentynę i węgiel drzewny, wąskotorowe kolejki leśne).

Wszystkie zagadnienia przyrodnicze przedstawiane są blokami problemowymi za pośrednictwem realistycznych dioram przedstawiających zwierzęta, grzyby, rośliny w ich naturalnych środowiskach. W realizacji dioram wykorzystano wiele środków ekspresyjnego wyrazu: światło sceniczne, dźwięki (jak naturalne odgłosy ptaków, dużych ssaków), wielkoformatowe, barwne fotografie, makiety.

Na dwóch poziomach wystawienniczych, o ogólnej powierzchni 1500 m2 dodatkowo zainstalowano komputery wyposażone w ekrany dotykowe (tzw. kioski multimedialne) zapewniające szybki i łatwy dostęp do dodatkowej informacji, ponad tą, którą przekazuje oprowadzający po ekspozycji przewodnik. Będzie zatem o czym opowiadać po powrocie do domu, a ten nastąpił o godz. 16:00. Wyruszyliśmy w drogę powrotną, kierując się w stronę centrum Polski.

 

Podróż na Podlasie na pewno długo będziemy wspominać. Oprócz walorów programowych, ogromu rzeczy, które widzieliśmy, miejsc, które odwiedziliśmy, będziemy myślami wracać do niezwykle miłej atmosfery, która towarzyszyła nam wszystkim podczas naszej 3-dniowej wycieczki – atmosfery, którą mimo codziennych starań nas wszystkich przecież nie sposób odtworzyć w murach szkoły (która kojarzy nam się głównie przecież z nauką!), atmosfery, która potwierdza, że warto coś razem zorganizować, spakować się, wyjechać i trochę pomarudzić w autokarze, pytając, kiedy McDonald’s… ;-) i wreszcie – atmosfery, podczas której nauka wydarza się nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że się tylko (i aż!) świetnie bawimy.

A zatem – do zobaczenia na kolejnym szlaku! :-)

 

GALERIA

 

 

 

 

Wiadomości

Kontakt

  • Szkoła Podstawowa im. Św. Jana Pawła II w Chodowie
    62-652 Chodów
    Chodów 45
  • (+63) 27-37-260

Galeria zdjęć